Kino Konesera zaprasza na "U niej w domu" (WYWIAD Z REŻYSEREM)

Kino Konesera zaprasza na
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

"U niej w domu", reż.: Francois Ozon, prod.: Francja 2013, czas trwania: 105 min.



STRESZCZENIE
Życie Germaina (Fabrice Luchini), znudzonego pracą nauczyciela i niespełnionego pisarza, zmieni się, gdy pozna 16-letniego Claude’a. Chłopak postanawia wkroczyć w życie rodziny szkolnego kolegi i opisywać wszystko, co uda mu się podejrzeć w cudzym domu. Relacja nauczyciela i ucznia przeistacza się w nietypową przyjaźń. Germain nie może doczekać się kolejnych tekstów. Mężczyzna pokazuje intymne opowieści Claude’a żonie i wspólnie ulegają fascynacji niezwykłym talentem chłopaka. Kolejne dni spędzone przez 16-stolatka z obcą rodziną prowadzą do coraz większej bliskości z atrakcyjną matką szkolnego kolegi (Emmanuelle Seigner). Niebezpieczna gra nauczyciela i ucznia wymyka się spod kontroli, kiedy spisywana na papierze fikcja zaczyna niebezpiecznie mieszać się z rzeczywistością.

Film nagrodzony na MFF w Toronto 2012 (Nagroda Międzynarodowej Federacji Krytyki Filmowej (FIPRESCI) w sekcji "Specjalne prezentacje") oraz na MFF w San Sebastian 2012 (Złota Muszla za Najlepszy film i Nagroda Jury za Najlepszy scenariusz). Najnowsze dzieło François Ozona otrzymało również 6 nominacji do Cezara - najbardziej prestiżowej nagrody filmowej przyznawanej we Francji – w tym m.in. za Najlepszy film, Najlepszego reżysera i Najlepszy scenariusz adaptowany.

Scenariusz oparty jest na sztuce wielokrotnie nagradzanego i uznanego na całym świecie dramatopisarza Juana Mayorgi ("El Chico De La Última Fila").

 "FASCYNUJĄCY"
- Tom Dawson, The List

"OZON WZORUJE SIĘ NA HITCHCOCKU I POLAŃSKIM"

"JEDEN Z NAJLEPSZYCH, JEŻELI NIE NAJLEPSZY FILM OZONA"
- Craig Skinner, HeyUGuys

"GĘSTA ATMOSFERA NIEBEZPIECZNEJ ZMYSŁOWOŚCI I PRZEWROTNEGO HUMORU"
- David Rooney; The Hollywood Reporter

====================================================================
WYWIAD Z REŻYSEREM FRANÇOIS OZONEM

Film powstał na motywach hiszpańskiej sztuki "El chico de la última fila" ("The Boy in the Last Row") autorstwa Juana Mayorgi…


François Ozon: Ta sztuka zafascynowała mnie portretem relacji pomiędzy nauczycielem i uczniem. W "U niej w domu" staramy się przedstawić oba punkty widzenia - na przemian. Zwykle to uczniowie czerpią od swoich mistrzów. Tu jednak proces odbywa się w obie strony. Ponadto na kartach "El chico de la última fila" rzeczywistość w niezwykły sposób przeplata się z wizją artystyczną, a to z kolei prowadzi do przekornej refleksji na temat sztuki opowiadania i wyobraźni. Teoretyczne pytania dramatu ożywają. Relacja pomiędzy Germainem i Claude'em pochłonęła mnie bez reszty. To archetypiczna więź, która rodzi się w każdym artystycznym projekcie: pomiędzy redaktorem i dziennikarzem, producentem i reżyserem, a nawet pomiędzy czytelnikiem i pisarzem czy widzem i twórcą. W tej opowieści dostrzegłem szansę, żeby opowiedzieć o swojej pracy, o kinie, inspiracji i jej źródłach, o tym, co to znaczy tworzyć, co to znaczy być odbiorcą. 

Jak wyglądał proces adaptacji materiału?


Oryginalny tekst to strumień dialogu. W sztuce nie ma tradycyjnych aktów, nawet zamkniętych scen. Autor nie wyróżnia też przestrzeni. Jednocześnie jesteśmy wszędzie - w szkolnej klasie, w galerii, domu, parku… Moim pierwszym zadaniem było więc stworzenie struktury czasu i przestrzeni. Zorganizowanie opowieści. Przez chwilę zastanawiałem się nad umiejscowieniem akcji w Anglii. Przed oczami stanęli mi uczniowie w mundurkach - zwyczaj, którego nie ma już we Francji. Germain widzi swoich studentów jako stado owiec - jednorodną masę - bandę imbecyli, jeden wielki mundurek. A tu dzieciak z "ostatniej ławy" wyróżnia się… Jednak wpisanie sztuki w kontekst brytyjskiego systemu edukacji wymusiłoby kolejne zmiany i z całą pewnością długi casting. Wtedy wpadłem na inny pomysł: żeby osadzić akcję w szkole, która pilotażowo prowadzi eksperyment: przywraca mundurki. Taka dyskusja co jakiś czas powraca we Francji. Wyeliminowałem i uprościłem również wiele wątków, szczegółów dotyczących niektórych postaci. Uznałem, że język młodych bohaterów jest zbyt wyrafinowany, teatralny, nazbyt odklejony od rzeczywistości, którą chciałem przedstawić. Sztuka zadaje więcej pytań, porusza więcej teorii dotyczących aktu tworzenia - w filmie zachowałem tylko te, które przemawiały do mnie osobiście. Największym wyzwaniem było znalezienie sposobu na przedstawienie widzowi twórczości Claude'a. Pierwsza część jest w całości odczytana przez Germaina - tak, by zasygnalizować widzom istnienie ciągu dalszego. Druga część zostaje zwizualizowana i towarzyszy jej komentarz narratora - Claude'a. Z czasem narracja ustępuje miejsca obrazom i dialogowi. To przecież kino...

Posuwa się Pan do tego, iż umieszcza Pan Germaina w fikcji Claude'a.

To taki mały ukłon w stronę chwytu wykorzystywanego z powodzeniem m.in. przez Woody'ego Allena i przez Ingmara Bergmana w "Tam, gdzie rosną poziomki". Nie chciałem sięgać po efekty specjalne, a jednocześnie zależało mi na tym, by uwagi Germaina - jego wtargnięcia w świat sztuki Claude'a - były bardzo konkretne. W pewnym momencie nauczyciel tak dalece wchodzi w fikcję, iż staje się jej aktywnym uczestnikiem. Chodzi mi o scenę, w której Claude całuje Esther. Dla Germaina napięcie staje się nie do wytrzymania, pożądanie jest za wielkie. A to on przecież kazał Claude'owi, by kochał swoich bohaterów. Claude wziął tę radę do serca… Germain co chwilę potyka się o… własne wskazówki.

W uleganiu fikcji pomaga uporczywie powracająca muzyka…

Zależało mi na muzyce, która opanuje widza. Melodia, która towarzyszy pisaniu Claude'a, sprawia, że chce się wiedzieć, co będzie dalej. Te nuty przenikają cały film. Tak samo jak w przypadku "Basenu" - i tu Philippe Rombi znał cały scenariusz, zanim rozpocząłem zdjęcia. Wcześniej przygotował muzykę i ta stała się inspiracją dla mnie, determinowała moje reżyserskie wybory.

Czy możemy ten film potraktować jako autoportret?

Nie, ale relacja pomiędzy Claude'em i Germainem jest mi bardzo bliska. Najważniejszymi nauczycielami w moim życiu byli ci, z którymi doświadczyłem prawdziwej wymiany, wobec których nie byłem całkowicie podporządkowany. Doświadczyłem tego stosunkowo późno, gdy wiedziałem już, że chcę być filmowcem. Moimi mistrzami zostali Joseph Morder, Eric Rohmer i Jean Douchet. "Karmili" mnie, zachęcali i utwierdzali mnie w moich instynktach, czasami wbrew sobie. Nauczycielami są również moi rodzice. Mogłem więc obserwować ten proces już od dzieciństwa. Znam ból oceniania wypracowań i klasówek przez weekend, uczniów, którzy potrafią zaskarbić sobie uwagę wychowawcy, napięcia z administratorami szkoły… Wchodziłem w świat "U niej w domu" z dużą wiedzą na ten temat. Wiedziałem, jak podejść do problemów, z którymi zmagają się nauczyciele: nieustanna walka, wypalenie, ograniczenia narzucane przez system…

Claude nie jest jednak wyrachowanym, zimnym manipulatorem. Sam się angażuje.

Claude jest przekonany, że może zinfiltrować rodzinę i zniszczyć ją od środka, ale okazuje się, że rodzinna miłość jest silniejsza. Chłopak nie może znaleźć swojego miejsca. Zostaje wykluczony. W wielu swoich filmach niszczę rodzinę. W tym jednak przypadku odśrodkowa siła wzmacnia więź pomiędzy jej członkami i sprawia, że obcy zostaje odrzucony. Rodzina okazuje się samowystarczalna. Nie odczuwa potrzeby, żeby zrobić miejsce komuś z zewnątrz - co dla mnie jest zarazem piękne i potworne. Dylemat Claude'a polega na tym, że jest on zarówno narratorem, jak i aktorem. Chce znaleźć dla siebie miejsce w swojej opowieści. Poszukując go, niespodziewanie zakochuje się w Esther. Krok po kroku fabuła oddala się od niego, twórca zaczyna tracić kontrolę, miesza wyobraźnię z rzeczywistością, staje się dwoma osobami, przemienia się w bohatera. Wpisując się w fikcję, podcina sobie skrzydła. Pod koniec stwierdza: "Mój nauczyciel stracił wszystko". Ale on też, w jakiś sposób.
François Ozon - ur. 15 listopada 1967 w Paryżu we Francji. Reżyser, scenarzysta, producent, montażysta i operator filmowy.  Ozon uwagę zwrócił na siebie jeszcze jako twórca filmów krótkometrażowych - w 1998 roku zdobył Nagrodę Jury festiwalu w Oberhausen za "X2000". Jego dzieła znane są ze specyficznego poczucia humoru oraz podejmowanej tematyki - artysta często przygląda się mrocznym stronom ludzkiej psychiki i rodziny, miesza fikcję z rzeczywistością, prowadzi gry z widzem. Pracuje na własnych scenariuszach. 
 
WYBRANA FILMOGRAFIA:
2012 - "U niej w domu"
2010 - "Żona doskonała"
2009 - "Ricky"
2009 - "Schronienie"
2007 - "Angel"
2006 - "Jednoaktówka"
2005 - "Czas, który pozostał"
2004 - "5x2 pięć razy we dwoje"
2003 - "Basen"
2002 - "8 kobiet"

Źródło: Kino Helios

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy