Jak było na KINIE KOBIET w Heliosie!

Jak było na KINIE KOBIET w Heliosie!
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
Konkursy, cenne nagrody, salwy śmiechu, dobre jedzenie i wyborowe towarzystwo - tak było na Kinie Kobiet 28 listopada w HELIOSIE. Po części konkursowej damska widownia obejrzała film Piotra Trzaskalskiego "Mój rower".

Wszystko zaczęło się o 18.30, kiedy to panie zjawiły się w kinie Helios i spróbowały przepysznego poczęstunku przygotowanego przez jedną z radomskich restauracji. Niektóre panie skorzystały z możliwości bezpłatnego makijażu, który wykonywała makijażystka w holu kina. W sali kinowej w zasadzie nie było wolnych miejsc - tak licznie radomianki przybyły na swój babski wieczór do Heliosa. Nie dość, że każda otrzymała drobny upominek od jednego ze sponsorów spotkania, to na dodatek było mnóstwo ciekawych konkursów, w których można było wygrać cenne nagrody, m.in. kosmetyki, vouchery na masaże, czy podwójne zaproszenie na następne Kino Kobiet.

Tym razem panie rywalizowały w konkursie drużynowym. W sali kinowej było 12 rzędów, które tworzyły 12 kobiecych drużyn. Każda pani miała za zadanie wyjąć ze swojej torebki przedmiot wskazany przez prowadzącego. Przedmioty te były dość nietypowe, ale wiadomo, że damskie torebki są studnią bez dna i można w nich znaleźć wręcz wszystko. Wygrać miała drużyna, która będzie miała najwięcej nieszablonowych przedmiotów w torebkach. Okazało się, że panie noszą przy sobie scyzoryki, kombinerki, śrubokręty, rentgen zęba, a nawet dezodoranty do stref intymnych. Zdziwienie na twarzy prowadzącego - bezcenne. Zwyciężyły panie z rzędu szóstego, które nie dość, że miały najwięcej nietypowych w przedmiotów w torebce, to jeszcze wykonały piękną falę na koniec rywalizacji.

O filmie:



"Mój rower" Piotra Trzaskalskiego próbuje być wykładnią odradzającej się relacji ojca z synem. Od Włodzimierza (Urbaniak) odchodzi żona. By kompletnie nie stoczył się na dno, jego syn (Żmijewski) i wnuk (Chodorowski) postanawiają mu pomóc. Wyruszają na poszukiwania pani Starnawskiej, zony, matki i babci. Przez ten czas panowie przebywają ze sobą, co powoduje odkopywanie rodzinnych starych brudów.

- Film bardzo mi się podobał. Był wzruszający. Jednak dało się zauważyć, że Artur Żmijewski jest profesjonalistą, a Krzysztof Chodorowski i Michał Urbaniak to amatorzy. Niemnie jednak poradzili sobie z odtworzeniem swoich postaci całkiem nieźle, co przełożyło się na całość filmu. Oceniam go pozytywnie - komentuje Bożena, urzędniczka z Radomia.

- Wzruszyła mnie scena, kiedy Paweł, czyli syn Waldemara, uratował go z pożaru. Wyciągnął go z płomieni, zachował zimną krew. To dla mężczyzn trudna sztuka. Poza tym podobały mi się krajobrazy naszego kraju, takie nietknięte cywilizacją, z piękną, bujną zielenią. A koniec filmu, kiedy Paweł gra w Berlinie na koncercie na fortepianie ulubioną piosenkę swego ojca, a ten w tym czasie, będąc w Polsce, umiera, wzruszyła mnie do łez - mówi Paulina, studentka z Radomia.


Karolina Sierka/fot. Szymon Wykrota

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy