Kluby sportowe w Radomiu stawiają na dzieci i młodzież....


Kluby sportowe w Radomiu stawiają na dzieci i młodzież. Jak grzyby po deszczu pojawiają się w mieście specjalne oferty skierowane do najmłodszych.


trening piłki nożnej dzieci
W ostatnim czasie da się zauważyć zwiększoną aktywność radomskich działaczy sportowych w sferze pozyskiwania coraz młodszych zawodników do swoich klubów. Dzień otwarty przeprowadził Radomski Klub Tenisowy Return. W ramach imprezy zorganizowano konkursy i zabawy tenisowe. Wszystko odbyło się na zasadzie rodzinnego pikniku. Tymczasem Broń Radom ogłasza cały czas nabór do swoich sekcji piłkarskich. Najbardziej potrzebują najmłodszych urodzonych w latach 1998 - 2006. Podobnie jest z innymi klubami piłkarskimi w regionie. Jaka jest tego przyczyna? Może to wynik coraz bardziej zauważalnego niżu demograficznego? Nie, chodzi tu o coś zupełnie innego. Nasze pociechy coraz mniej chętnie spędzają czas biegając po boisku. Wolą od tego chociażby komputer czy PlayStation. Mało kogo interesuje zapisanie się do klubu sportowego. Uczniowie w swoich szkołach lekcje wychowania fizycznego traktują jako przymus wynikający z programu nauczania. Coraz częściej dzieciaki chodzące na w-f robią to tylko ze względu na odznaczenie ich na liście obecności. Co prawda nie jest to tak zauważalne np. w podstawówce (tam bieganie za piłką wśród rówieśników stanowi jeszcze jakąś atrakcję) ale np. w gimnazjach czy szkołach średnich podejście jest zupełnie inne. Aby to zmienić już od najwcześniejszych lat powinno się zadbać o to by nasze pociechy  nauczyły się czerpać przyjemność z grania w piłkę. Nie zgodzę się jednak z opinią, że jest to jedyny powód dla którego środowisko radomskiego sportu nagle odczuło potrzebę nagłośnienia sprawy.
Otóż główną przyczyną szeregu rekrutacji wśród poszczególnych klubów jest problem braku chętnych gotowych wstąpić w ich szeregi. Jeśli nie ma dzieci to nie tworzone są nowe drużyny. Jeśli nie ma drużyn - nie ma pieniędzy na szkolenie (głównie chodzi o dofinansowanie z Urzędu Miasta). Jeśli nie ma kasy - klub na tym cierpi.
Jak widać wszystko na końcu i tak kręci się wokół pieniądza. Jednak w trosce o dobro naszych dzieci trzeba spojrzeć na tego typu sprawy z każdej strony. Kiedy np. nasze dziecko nie nadaje się do uprawiania danego sportu, nie ma co na siłę zmuszać go do tego. I nie oszukujmy się nie każdy (pomimo wielu lat treningów) zostanie kolejnym Ronaldo. Sport ma dawać radość, pomagać w utrzymywaniu kontaktu z rówieśnikami. Ma to też być doskonały cel do poprawy sprawności psychofizycznej całego organizmu. I tu ujawnia się ta pozytywna strona akcji radomskich klubów. Jeśli już uda nam się zachęcić do niej swoje dziecko, to starajmy  dopatrywać się dobrych tego aspektów. Jak mawiają starsi: sport to przecież samo zdrowie. Pomóżmy więc lokalnym klubom i włóżmy trochę pracy w edukację sportową naszych latorośli. Niech wreszcie wyrośnie choć jeden polski następca wspomnianego wcześniej Ronaldo.


 

tomwoz


Wasze komentarze


Polecany artykuł

"Stałem się prawdziwym przedszkolakiem" We wtorek (22 listopada) zapadanie na długo w pamięci dzieci z Niepublicznego Przedszkola...

x