"Stalowcy" skruszeni przez Czarnych Radom

Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Sobotnie (9 marca) spotkanie dla podopiecznych Jarosława Stancelewskiego było czymś więcej niż tylko kolejną potyczką w lidze. ”Stalowcy”, aby nie wypaść z gry o pierwszą ósemkę przed fazą play-off, musieli wyrwać liderowi jakiekolwiek punkty. Obydwie drużyny rozegrały bardzo długi mecz, a zwycięzcę tego spotkania poznaliśmy dopiero po tie-breaku.

Zapis relacji LIVE - TUTAJ!
Pomeczowa konferencja prasowa - TUTAJ!



Początek tego spotkania udanie rozpoczął się dla miejscowej Stali, która niesiona ogromnym dopingiem własnych kibiców, wkładała niemal maksimum swoich sił w każdy atak oraz obronę. Czarni Radom w premierowej odsłonie tylko gonili wynik, z kolei „Stalowcy” punkt po punkcie łapali odpowiedni wiatr w żagle.

Od pierwszych minut na boisku trener radomskiej drużyny desygnował do pierwszego składu m.in. Ferka oraz Gonciarza, zaś dał odpocząć w tym meczu Nerojowi oraz Pryglowi. Na spotkanie do Nysy nie wybrał się natomiast Jakub Wachnik, który dostał od szkoleniowca Czarnych wolne. Powodem absencji naszego podstawowego przyjmującego  jest ból w stawie barkowym, także nie było sensu ryzykować pogłębienia się urazu. Przy stanie (13:11) w pierwszym secie, Czarni Radom w jednym ustawieniu stracili aż pięć punktów. W polu zagrywki wówczas dał o sobie znać, nie po raz pierwszy, jak się później okaże Łuka. Dzięki jego atomowym zagrywkom, radomianie nie byli w stanie wyprowadzić skutecznej akcji. Po stronie gospodarzy zaś kontry sumiennie wykańczali Karpiewski oraz Pietkiewicz (18:11). "Wojskowi” nie byli już w stanie nawiązać jakiejkolwiek walki w tym secie i przegrali premierową odsłonę 25:16.

Drugi set miał już całkowicie inny przebieg. Czarni Radom jakby przebudzeni z lekkiego amoku, przystąpili do tego seta bardziej skoncentrowani oraz zaangażowani w każdą wymianę. Efektem takiej postawy naszych siatkarzy było zbudowanie czteropunktowej przewagi już na początku tej partii (6:10). Wysokie prowadzenie jednak zostało szybo roztrwonione. W ataku po naszej stronie mylił się Ferek, a skuteczne kontry wyprowadzane głównie przez Karpiewskiego oraz Łukę sprawiły, że wynik znów w tym meczu był remisowy (12:12). Od tego momentu gra zaczęła toczyć się punkt za punkt. Na skuteczne ataki gospodarzy ze skrzydeł, nasza drużyna odpowiadała przeważnie przez środek boiska, gdzie nie do zatrzymania był Grzechnik oraz Kałasz. Przy stanie (19:20) pojedynczym blokiem w tym secie popisał się Gutkowski, który zatrzymał na prawym skrzydle Karpiewskiego (19:21). Od tego momentu goście nie dali już się doskoczyć rywalowi. Czarni Radom wygrali drugą odsłonę (21:25), a seta pojedynczym blokiem zakończył Ostrowski, który kilka sekund wcześniej wszedł na podwyższenie bloku.

Trzeci set jak się jednak okazało miał najbardziej dramatyczny przebieg w tym spotkaniu. Horror jaki zafundowali siatkarze zgromadzonym kibicom w nyskiej hali, zapewne wprawił nie jednego fana siatkówki o podwyższenie ciśnienia. Do stanu (10:10) żadna z drużyn nie mogła odskoczyć przeciwnikowi na większy dystans punktowy. Jako pierwsi jednak drugi bieg włączyli Czarni. Po asie serwisowym Radomskiego oraz skutecznych kontrach wykorzystanych przez Ferka oraz Grzechnika, „Wojskowi” wyszli na czteropunktowe prowadzenie (11:15). Z kolei po pojedynczym bloku Gonciarza na Łuce, trener gospodarzy poprosił o przerwę. Po czasie na żądanie siatkarze Stali szybko dokonali przejścia, a na zagrywce pojawił się Łuka. Doświadczony siatkarz, który reprezentował barwy m.in. AZS Częstochowa, Farta Kielce, jak również Resovii Rzeszów, posyłał wręcz atomowe zagrywki na drugą stronę siatki. Jego udane serwisy sprawiły, że gospodarze nie tyle co wyrówanli stan meczu, ale również wyszli na czteropunktowe prowadzenie (22:18). Goście jednak nie zamierzali się w tym secie jeszcze poddawać. Mimo dwóch piłek setowych dla Stali, Czarni doprowadzili do walki na przewagi (24:24). Jakby tego było mało, po skutecznym ataku Ferka, radomianie mieli set ball'a. Zawodnicy z Nysy, jednak obronili piłke setową i po kolejnych atakach Karpiewskiego i Łuki mieli w górze kolejne szanse na wygranie tej odsłony. Decydującą akcję w tym secie zakończył atakujący nyskiej Stali – Łukasz Karpiewski, który tym samym dał swojej drużynie prowadzeenie w całym meczu 2:1.

Podrażnieni siatkarze z Radomia, rozpoczęli czwartą partię z ogromnym animuszem. Niesieni dopingiem własnych kibiców, którzy mimo 400km drogi licznie przybyli do Nysy nie dali zgarnąć gospodarzom kompletu punktów. "Stalowcy” nie byli w stanie skutecznie zakończyć swoich pierwszych ataków. Dzięki dobrej postawie w obronie Gutkowskiego oraz Filipowicza, kontry na punkty zamieniali Radomski oraz Ferek. Po 15 minutach czwartej odsłony, Czarni prowadzili już (10:15). Trener gospodarzy – Jarosław Stancelewski zaczął rotować składem. Na placu gry mogliśmy zatem zobaczyć m.in. Biernata oraz Kęsickiego, który w pierwszym meczu pomiędzy tymi zespołami, był wybrany zawodnikiem meczu. Zmiany przeprowadzone w trakcie tego seta, jednak na nic się nie przydały. Czarni Radom w pełni kontrolowali przebieg tego seta i nie dali siatkarzom z Nysy jakichkolwiek nadziei na zakończenie tego pojedynku w czterech partiach. Po nieudanym ataku Kęsickiego, kibice w nyskiej hali, mogli szykować się do decydującej, piątej odsłony

Tie-break'a lepiej rozpoczęli goście. Po udanym ataku Ferka, asowej zagrywce Gonciarza oraz bloku Ostrowskiego na Stancelewskim, radomianie objęli prowadzenie (0:3). Chwilę później tablica z wynikiem pokazywała remis. W kolejnej akcji piątego seta, Ferek został zatrzymany przez duet Stancelewski - Łuka, a "Stalowcy” wyszli na prowadzenie (4:3). Przy stanie (7:6) dla Stali, goście w jednym ustawieniu zdobyli cztery punkty z rzędu. Wówczas za liną dziewiątego metra pojawił się Ferek. Były siatkarz Stali Nysa z sezonu 2009/2010, udowodnił że nyska hala jest mu doskonale znana. Atakujący Czarnych Radom popisał się serią wspaniałych zagrywek, dzięki którym tablica z wynikami pokazywała stan seta (7:11). Wprawdzie gospodarze tego meczu doskoczyli „Wojskowych” na jeden punkt (12:13), to jednak ostatnie zdanie w tym pojedynku mieli radomianie. Piłkę meczową dał udanym atakiem z prawego skrzydła Radomski, zaś cały mecz zakończył Kęsicki, który z lewego skrzydła posłał piłkę na aut i to Czarni mogli wraz ze swoimi kibicami świętować kolejne zwycięstwo w lidze.

MVP spotkania został wybrany: Bartłomiej Grzechnik (Czarni Radom)

Stal AZS PWSZ Nysa – RCS Czarni Radom 2:3 (25:16, 21:25, 28:26, 21:25, 12:15)


Stal AZS PWSZ Nysa: Jarząbski (2), Pietkiewicz (12), Matejczyk (3), Stancelewski (9), Łuka (21), Karpiewski (22), Biniek (libero) oraz Nożewski (3), Piórkowski (2), Kęsicki (9), Biernat.

RCS Czarni Radom: Kałasz (8), Radomski (17), Grzechnik (12), Gonciarz (4), Ferek (22), Gutkowski (10), Filipowicz (libero) oraz Ostrowski (4), Gałązka.



Adam Kurasiewicz (a.kurasiewicz@cozadzien.pl)

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy


Warning: getimagesize(img/zajawki/czarni/tn_dscn3417.jpg): failed to open stream: No such file or directory in /var/www/clients/client1/web74/web/app/model/Meta.php on line 96