Lider okazał się za mocny. Czarni przegrali do zera

Lider okazał się za mocny. Czarni przegrali do zera
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
Nie taki mecz wyobrażali sobie siatkarze oraz trenerzy Czarnych Radom z BBTS-em Bielsko-Biała. Lider z Bielska w spotkaniu z RCS-em odniósł czwarte zwycięstwo w tym sezonie udowadniając, że ich miejsce w tabeli nie jest żadnym przypadkiem.


Kamil Gutkowski (z lewej podczas ataku) był najskuteczniejszym zawodnikiem radomskiej drużyny (galeria zdjęć pod artykułem). fot. Adam Kurasiewicz

Początek spotkania zaczął się niestety od błędów Czarnych Radom w ataku, którzy albo psuli swoje ataki, albo byli skutecznie zatrzymywani blokiem i od pierwszych piłek musieliśmy "gonić" wynik meczu (6:3). Przewaga trzech punktów utrzymywała się przez dłuższy okres tego seta. Przy stanie (12:9) gospodarze włączyli "drugi bieg". Za sprawą dobrej gry w taku Macieja Wołosza oraz Bartłomieja Latochy, BBTS wyszedł na bardzo wysokie prowadzenie (14:10).  Niestety chwilę później po nieudanym ataku Jakuba Radomskiego o pierwszy czas w tym meczu poprosił szkoleniowiec Czarnych Radom, Wojciech Stępień (16:11). Po przerwie na żądanie dla gości, gra toczyła się punkt za punkt. Przy stanie (21:16) dwa punkty w ataku zdobył Kamil Gutkowski, który zminimalizował przewagę gospodarzy do trzech punktów (21:18). Gdy tablica z wynikiem pokazywała wynik (22:19), w ataku w drużynie BBTS-u pomylił się Maciej Wołosz. Po jego akcji trener Janusz Bułowski poprosił o czas (22:20). W tym momencie, kiedy dwie drużyny były na przerwie, doszło do niecodziennego zdarzenia. Linka, która mocowała siatkę uległa uszkodzeniu, w skutek czego służby techniczne szybko musiały naprawić "zwisającą" siatkę, a kibice żartobliwie skandowali: "Gdzie jest siatka?!".
Po wymuszonej przerwie spowodowanej problemami technicznymi kontynuowaliśmy dalsze losy pierwszego seta (22:20). Przy stanie (23:20) dla BBTS-u najpierw w kontrze punkt pewnym atakiem popisał się Kamil Gutkowski, a w kolejnej akcji blokowany przez potrójny blok: Jakub Radomski, Kacper Gonciarz oraz Maciej Kałasz, był Michał Błoński (23:22). Niestety chwilę później Czarni pomylili się na zagrywce dając gospodarzom pierwszą piłkę setową. Wprawdzie w kolejnej akcji Kamil Gutkowski skutecznie zaatakował z lewego skrzydła, jednak Michał Błoński po doskonałym rozegraniu Jarosława Maciończyka, obił ręce naszych blokujących i dał wygraną w pierwszej partii 25:23.

W drugiej partii od początku na boisku zameldowali się Kacper Gonciarz za Bartłomieja Neroja, Robert Prygiel za Krzysztofa Ferka oraz Janusz Gałązka w miejsce Macieja Kałasza. Początek tego seta był bardzo podobny do poprzedniej partii. Początkowa wymiana ciosów nie wskazywała na to co za chwilę się wydarzy. Przy stanie (6:5) Czarni w jednym ustawieniu stracili aż... pięć punktów. Dwa błędy w ataku Jakuba Radomskiego, "zerwany" atak Roberta Prygla oraz as serwisowy Macieja Wołosza, dał wynik (11:5) dla BBTS-u. Jak się później okazało był to niemiły prognostyk przed wysoką porażką w tej partii Czarnych Radom. Po stronie gospodarzy wspaniale rozgrywał Jarosław Maciończyk, a swoje ataki czy to w kontrze, czy w pierwszej akcji kończył Michał Błoński. Ten zawodnik, mimo 188cm wzrostu, co chwilę popisywał się bardzo precyzyjnymi atakami. Swoje "trzy grosze" dołożyli również środkowi. Mariusz Gaca oraz Tomasz Kalembka, raz po raz wbijali przysłowiowe "gwoździe" w pole drużyny Czarnych Radom. Nie pomogła również zmiana Marcina Kocika za Jakuba Radomskiego. Wprawdzie, przyjęcie zagrywki było na dobrym poziomie, to jednak głównym mankamentem gry radomskich siatkarzy, była nieskuteczność w ataku. Przy stanie (20:11) dla BBTS-u, zawodnicy RCS-u skreślili tego seta na straty. Wygraną w drugiej odsłonie, przypieczętował Michał Błoński, który atakiem z lewego skrzydła dał wygraną w drugim secie 25:16.

W trzecim secie, gra ponownie rozpoczęła się punkt za punkt. Przy stanie (8:8) po udanym ataku Marcina Kocika, Czarni wyszli na pierwsze prowadzenie w tym meczu (8:9). Trzeci set, to dobra gra w obronie w obydwu drużynach. Każda akcja kończyła się po dłuższych wymianach. Po udanym ataku Kamila Gutkowskiego oraz Roberta Prygla, RCS wyszedł na dwupunktowe prowadzenie (12:14). Ta przewaga jednak została szybko zminimalizowana. Ponownie zaczął punktować Michał Błoński, a dobra gra w obronie BBTS-u sprawiła, że Czarni ponownie nie mogli zdobyć punktów w pierwszej akcji. 
Kluczowym momentem w tej partii seta były akcje przy stanie 17:17. Wówczas trzy piłki na pojedynczy blok otrzymał Marcin Kocik... i trzy razy był blokowany przez Michała Błońskiego, a tablica z wynikiem pokazywała (20:17). Ten moment, jak się później okazało, był brzemienny w skutkach dla naszej drużyny. Czarni zdołali zdobyć do końca tego seta tylko trzy punkty, a gospodarze po udanych atakach Michała Błońskiego oraz ostatnim ataku Tomasza Kalembki mogli świętować czwarte zwycięstwo w tym sezonie (25:20).


Czarni Radom nie jechali do Bielska-Białej w roli faworyta. Jednak chyba nikt nie spodziewał się tak wysokiej porażki radomskiej drużyny. Przede wszystkim w naszej grze zabrakło, kończącego ataku w pierwszej akcji. BBTS doskonale rozczytał grę naszych rozgrywających, a dodatkowa gra w obronie i brak przestojów u siatkarzy z Bielska, spowodował, że Czarni wrócili do domu bez jakichkolwiek punktów.
O tym meczu trzeba zatem jak najszybciej zapomnieć i skupić się nad kolejnym rywalem. Bowiem, już za tydzień do Radomia przyjeżdża zespół Jadaru Siedlce, a za dwa tygodnie podopiecznych Wojciecha Stępnia czeka bardzo daleki wyjazd do Suwałk.

MVP spotkania według serwisu Cozadzien.pl - Jarosław Maciończyk (BBTS Bielsko Biała)

BBTS Bielsko-Biała - RCS Czarni Radom 3:0 (25:23, 25:16, 25:20)

BBTS Bielsko-Biała: Macionczyk, Gaca, Latocha, Wołosz, Błoński, Kalembka, Swaczyna (libero) oraz Lewiński, Kwasowski
RCS Czarni Radom: Ferek, Radomski, Gutkowski, Kałasz, Grzechnik, Neroj, Filipowicz (libero) oraz Gonciarz, Kocik, Prygiel, Gałązka.



Adam Kurasiewicz

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy