7 pytań do Wojciecha Żalińskiego

7 pytań do Wojciecha Żalińskiego
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Jest pan radomskim patriotą?

- Na pewno tak, choć nie jestem radomianinem z urodzenia. Urodziłem się i wychowałem w Skarżysku. Ale to w Radomiu wziąłem ślub, tutaj na świat przyszło moje dziecko i to jest miasto, w którym będę chciał mieszkać po zakończeniu kariery.

Cerrad Czarni Radom to klub, w którym chciałby pan grać do końca kariery?

- Mam 29 lat, więc jeszcze nie myślę o zakończeniu kariery. Ale na pewno gra w Radomiu mi odpowiada. Niedługo mój syn pójdzie do szkoły i nie ukrywam, że chciałbym, aby skończył ją w tym samym miejscu, w którym zaczął. Ale też zawsze marzyłem, żeby chociaż na rok wyjechać do zagranicznej ligi. Na razie jednak mam kontrakt ważny w Radomiu i chciałby grać tu tak długo, jak to będzie możliwe, najlepiej do końca kariery.

Najświeższe wiadomości sportowe z Radomia i regionu znajdziesz na profilu Sport.Cozadzien.pl na Facebooku - TUTAJ.

Występy zagraniczne już ma pan na koncie, bo grał w lidze libańskiej.

- To były dwie krótkie przygody. Mam kolegę, który miał tam dobre kontakty, a że akurat klub poszukiwał przyjmującego, to na kilka dni trafiłem do Libanu. To była spontaniczna decyzja i jeżeli pojawi się znowu, a ja nie będę miał innych planów, to na pewno z niej skorzystam. Życie jest krótkir i trzeba z niego czerpać pełnymi garściami, dlatego też kiedy można zobaczyć trochę świata, to chętnie z tego korzystam. A przy okazji też trochę zarobiłem, choć nie były to jakieś oszałamiające pieniądze.

Jaki jest pana największy sukces?

- Nie jestem zawodnikiem obsypanym sukcesami. Ale największym był chyba awans do finału Pucharu Challenge z Politechniką Warszawską, bo po drodze pokonaliśmy wiele lepszych zespołów. Mam jeszcze medal Uniwersjady, ale tam mało grałem. A indywidualnie to na pewno debiut w reprezentacji Polski.

Z reprezentacją pożegnał się pan w dosyć specyficznych okolicznościach. Miał pan jechać na turniej Ligi Światowej do Kaliningradu. Ale w ostatniej chwili trener Antiga z pana zrezygnował.

- Staram się o tym nie myśleć. To pożegnanie nie było miłe. Już siedziałem w autokarze, ale w ostatniej chwili trener zmienił decyzję i nie pojechałem.  Poradziłem sobie z tym i żyję dalej. Być może jeszcze wrócę do kadry, ale stanie się to tylko dzięki mojej dobrej grze w klubie. Dlatego w pełni koncentruje się na występach w Cerradzie Czarnych, bo tylko dzięki nim będę mógł znowu zagrać z orzełkiem na piersi.

Chciałby pan, żeby pana syn został sportowcem?

- Sport to ważna część jego życia. Od piątego miesiąca życia jest na każdym moim meczu. Lubimy też razem chodzić na ROSĘ, a ostatnio zaczął oglądać piłkę nożną. Zapisaliśmy go nawet do jednej z piłkarskich szkółek, ale jeszcze nie był zainteresowany. Chciałbym, żeby został sportowcem, a najlepiej siatkarzem i osiągnął w sporcie więcej niż ja. Ale nie będę go nigdzie pchał na siłę. Jeżeli postanowi zostać pianistą, to będzie grał na pianinie, a ja będą go w tym wspierał.

Był pan jedyną osobą w Polsce, która widziała legendarną pumę.

- Dałem się naciągnąć (śmiech). To błędy młodości. Wtedy cała Polska szukały pumy, a ja myślałem, że ją znalazłem. Ta historia będzie się za mną ciągnęła do końca życia... Ale w sumie ludzie robią głupsze rzeczy, niż znajdowanie pumy. A puma jest mi pisana i będzie ze mną na zawsze, a koledzy w szatni ciągle będą przez nią beczeć ze śmiechu.

Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ.


Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy