Miłe złego początki. Broń nie dała rady ŁKS-owi

Miłe złego początki. Broń nie dała rady ŁKS-owi
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Zapis relacji LIVE - TUTAJ.

Nic nie zapowiadało tak wysokiej porażki na samym początku tego spotkania. Co więcej, można było odnieść wrażenie, że to Broń była drużyną nieco lepszą w pierwszej połowie.


Broń Radom - ŁKS Łódź


Już w pierwszej akcji ofensywnej z dobrej strony pokazał się debiutujący przed własną publicznością Jan Kowalski. Pomocnik z łatwością ograł dwóch rywali i wpadł w pole karne, skąd udało mu się dośrodkować po ziemi do Przemysława Wicika. Ten jednak tuż przy polu bramkowym został powstrzymany przez stoperów. Chwilę później okazję do otwarcia wyniku miał Piotr Nowosielski - drobny napastnik z 18 metrów uderzył mocno w prawy róg bramki, jednak golkiper gości spisał się bez zarzutu.


Broniarze wkładali mnóstwo sił w pierwszą część gry. Często wychodzili wysokim pressingiem i nie pozwalali rywalom opuścić własnej połowy, czym na pewno zaskoczyli wicelidera z Łodzi. Kolejne dośrodkowania i strzały radomian nie przynosiły jednak zamierzonego skutku. W odpowiedzi goście oddali raptem dwa strzały z dystansu, które nie sprawiły problemów Pawłowi Młodzińskiemu. W 43 minucie Jan Kowalski został w polu karnym dostrzeżony przez jednego z kolegów - otrzymał krótkie podanie i pomimo obrońcy u boku, uderzył na bramkę. Trafił jednak w nogi bramkarza. Kilkanaście sekund później Broń popisała się świetną kontrą po rzucie rożnym rywala i Dominik Leśniewski minął ostatniego obrońcę, po czym strzelił nad interweniującym bramkarzem, zdobywając gola.

Dwie zmiany dokonane w przerwie przez trenera gości, Marka Chojnackiego znacząco wpłynęły na obraz gry. W ekipie z Plant tylko osamotniony w ofensywnie Jan Kowalski raz po raz starał się zaskoczyć obronę rywali, jego gra naprawdę mogła się podobać. ŁKS natomiast wykorzystał niefrasobliwość naszej obrony i trzykrotnie w ciągu 7 minut zdobywał gole. Najpierw w 64 minucie po dośrodkowaniu Dawida Sarafińskiego z bliskiej odległości z woleja huknął Tomasz Ostalczyk. Cztery minuty później ten sam zawodnik po kontrataku wpakował piłkę do siatki po raz drugi. Nie minęły dwie minuty, a znów Ostalczyk wszedł pomiędzy kilku obrońców przy linii pola karnego, podał do niepilnowanego Adama Pastory, a ten bez wahania kopnął w światło bramki.

Ostatni kwadrans spotkania to zdecydowana przewaga przyjezdnych. Piłkarze ŁKS-u niczym na treningu wymieniali między sobą podania z pierwszej piłki, a bezradni radomscy futboliści tylko wodzili za nią wzrokiem. W 89 minucie wybita przez obrońców gości piłka znalazła się na połowie Broni. Tam dopadł do niej Rafał Serwaciński, z łatwością wyprzedził w pojedynku biegowym dwóch obrońców i pokonał Młodzińskiego po raz czwarty.

Pomimo fatalnego wyniku cieszy bardzo dobra postawa Jana Kowalskiego, który powrócił do pełnej dyspozycji po drobnym urazie. Z dobrej strony pokazał się również nowo zakontraktowany piłkarz, Adrian Dziubiński.

Broń aktualnie zajmuje 13 pozycję w lidze z dorobkiem 6 punktów. W kolejnej kolejce, 12 września na wyjeździe zmierzy się z Nerem Poddębice.

Wypowiedzi pomeczowe:

Tomasz Dziubiński, trener Broni: Myślę, że pierwsza połowa była najlepszą dotychczas przez nas rozegraną. Poza tym ciężko szukać pozytywów. Co stało się po przerwie? Nie mam pojęcia. Nie potrafię zrozumieć, co musiało się stać, że tak doświadczeni zawodnicy popełniali tak karygodne błędy w obronie. Póki co nie chcę wypowiadać się na gorąco, tuż po zakończeniu spotkania - rozmowę z prezesem klubu odłożyliśmy do poniedziałku. Jedyne co mogę na pewno powiedzieć, to że nie jestem zadowolony z wyników, postawy zawodników i miejsca w tabeli.

Marek Chojnacki, trener ŁKS-u: Uważam, że jak na tę klasę rozgrywkową, mecz stał naprawdę na bardzo dobrym poziomie. Obydwa zespoły chciały dziś grać w piłkę i to było widać. Byliśmy bardzo zaskoczeni pierwszą połową w wykonaniu gospodarzy. Nasza niefrasobliwość w obronie sprawiła, że pozwoliliśmy strzelić sobie "gola do szatni". Kluczem do zwycięstwa okazała się nasza silna ławka rezerwowych, bo przeprowadzone zmiany sporo wniosły. O wyniku zadecydowała druga połowa, w której stworzyliśmy kilka dobrych akcji i prawie wszystkie udało nam się wykorzystać. Cieszymy się z wyniku wywiezionego z tak trudnego terenu, do tej pory nie układało nam się tutaj, a tym razem wygraliśmy wysoko.

Broń Radom - ŁKS Łódź 1:4 (1:0)
Bramki: 44' Leśniewski - 64' 68' Ostalczyk, 70' Patora, 89' Serwaciński

Broń:
Paweł Młodziński - Dawid Sala (77' Dziubek), Paweł Ankurowski, Mikołaj Skórnicki, Piotr Dobosz, Dominik Leśniewski (77' Krukowski), Damian Sałek, Przemysław Wicik (84' Kaszubowski), Jan Kowalski, Adrian Dziubiński, Piotr Nowosielski
Rezerwowi: Mateusz Matracki, Patryk Jakubczyk, Mateusz Dziubek, Emil Więcek, Jakub Kumoch, Bartosz Kaszubowski, Bartosz Krukowski

ŁKS Łódź: Michał Kołba - Dawid Salski, Mariusz Cichowlas, Damian Pawlak, Artur Golański (45' Ostalczyk), Adam Patora (80' Cibulskas), Martins Rodrigues (64' Serwaciński), Dawid Sarafiński, Bartosz Placek, Łukasz Dynel (45' Bryzek), Aleksander Ślęzak
Rezerwowi: Marcin Kacela, Rafał Serwaciński, Radosław Bryzek, Darius Cibulskas, Tomasz Ostalczyk, Marcin Zimon

Karolina Kołtuniak, fot. cozadzien.pl

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy