BROŃ. Konrad Główka: "Wygraliśmy dla byłego trenera"

BROŃ. Konrad Główka:
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
























 Nowy duet trenerski w Broni - od prawej Konrad Główka i Tomasz Dziubiński (fot. Michał Sołśnia)

Kiedy w piątek (9. listopada) stało się jasne, że Artur Kupiec przechodzi do Siarki Tarnobrzeg, zarząd Broni wybrał do prowadzenie drużyny nowy duet szkoleniowców. W ostatnich dwóch spotkaniach (z Ursusem i Wartą Sieradz) piłkarze Broni mieli zagrać pod wodzą Konrada Główki i Tomasza Dziubińskiego. Obaj szkoleniowcy poprowadzili drużynę w meczu z Ursusem i pokonali wicelidera rozgrywek III ligi na jego terenie. Rozmawia z nimi Przemysław Janik.

Z drużyny odszedł trener Artur Kupiec (Siarka Tarnobrzeg - II liga), który pracował z panem parę dobrych lat. W jego miejsce bardzo szybko pojawiła się nowa osoba - Konrad Główka. Z marszu wygraliście mecz z wiceliderem na trudnym terenie w stolicy. Można powiedzieć, że współpraca między wami układa się od razu znakomicie?

Tomasz Dziubiński:
- Artek był sześć lat w naszym klubie, a teraz jest w II lidze. Dostał szansę wskoczenia na wyższą półkę i z niej skorzystał. Z resztą sam go do tego namawiałem, bo w dzisiejszych czasach z każdej szansy trzeba korzystać. Co do Konrada to nasza współpraca trwa nieco dłużej. Teraz zostaliśmy oddelegowani przez Zarząd Broni do prowadzenia zespołu seniorskiego na te dwa mecze, ale w klubie pracujemy ze sobą już kilka lat. Znamy się z prowadzenia zespołów młodzieżowych. Ja prowadziłem rocznik 93/94, a Konrad zajmował się rocznikiem 1996. Byliśmy w stały kontakcie już od jakiegoś czasu. Często widywaliśmy się np. w spólnej szatni czy przy okazji meczów juniorów. Stąd nasza współpraca układa się tak dobrze.

Wśród kibiców istnieje opinia, że piłkarze Broni poprzez odejście Artura Kupca nieco się odblokowali. Zagrali naprawdę dobry mecz z Ursusem. To trafna opinia?

- To nie jest tak. Oczywiście każda zmiana wpływa na zespół raz lepiej raz gorzej, ale nie zapominajmy, że to trener Kupiec przygotowywał zespół do samego czwartku i także pod kątem meczu z Ursusem. Nie nazywam tego odblokowaniem. Po prostu mieliśmy mały spadek formy, a teraz wyszliśmy z tego dołka. Zanotowaliśmy dwa zwycięstwa z rzędu z Mazurem i z Ursusem, ale w poprzednich spotkaniach nasza gra wcale nie wyglądała tak słabo. Nie potrafiliśmy jednak wygrywać. Na szczęście udało nam się wyjść z tej trudnej sytuacji i znowu wygrywamy.

Konrad Główka ma szansę zostać przy trenowaniu pierwszego zespołu na dłużej?

- To nie jest pytanie do mnie, tylko do zarządu, ale życzyłbym sobie tego bardzo. Nie widzę żadnych przeciwwskazań jeśli chodzi o moją współpracę z Konradem.

Przychodzi Pan w samej końcówce rundy. Czy nie jest utrudnienie w pracy szkoleniowca?


Konrad Główka:
-  To wszystko co działo się w ostatnim weekendzie to jest praca pozostawiona przez Artura. Nie ma tak że ktoś przyjdzie i uzdrowi sytuację i po dwóch dniach zespół będzie odmieniony. U nas dużą rolę odegrała psychika. Poprosiliśmy chłopaków, żeby zagrali dla byłego szkoleniowca i widać, że więzi były spore. O tym świadczy wynik - stąd zwycięstwo które piłkarze zadedykowali swojemu byłemu trenerowi. W przypadku meczu z Ursusem było mi łatwiej nastawić zespół pod kątem psychicznego podejścia do zawodów. A co do tej końcówki rundy to powiem, że jest mi o wiele łatwiej wywiązać się z zadania wygrania dwóch meczów, na które mnie oddelegował Zarząd niż np. wygrywać przez całą rundę.

Był pan jednym z kandydatów na objęcie zespołu. Władze Broni miały chyba ułatwione zadanie, bo ma Pan odpowiednie dokumenty na prowadzenie III-ligowców?

- Tak jestem trenerem II klasy. Mam licencję UEFA A, która uprawnia mnie do prowadzenia zespołów w III lidze. Dodatkowo pracuję w Broni od 3 lat. Oprócz seniorów prowadzę także rocznik 1997. Mało tego mam na głowie jeszcze wiele innych spraw związanych ze sportem. Nie chcę tu ich wszystkich przybliżać, ale wszyscy którzy mnie znają wiedzą, że na brak pracy nie narzekam.

Czy Konrad Główka ma szansę na dalszą pracę jak pierwszy trener Broni?

- Po pierwsze to objęcie zespołu wraz z Tomkiem jest dla nas niewątpliwie wyróżnieniem. Cieszę się, że władze Broni doceniły naszą pracę. Co do dalszej przyszłości to powiem tak: krążę między Warszawą, Grójcem i Radomiem i jest wielu ludzi, którzy mnie obserwują. Jestem obserwowany w różnych środowiskach, z któryś kiedyś tam zrezygnowałem. Teraz zostałem poproszony przez Zarząd o poprowadzenie Broni i nie wypadałoby mi odmówić. 

Na zakończenie pragnąłbym zapytać o najbliższy mecz. Po zwycięstwach nad Mazurem 4:0 i nad Ursusem 2:0, kibice wierzą, że drużyna nadal ma szansę walczyć o najwyższe cele. Czy fani Broni mogą liczyć na wygraną w meczu z Wartą Sieradz?

- W każdym meczu gramy o punkty. Musimy przełamać złe fatum, które wisi nad nami w meczach z Sieradzem. Jeżeli udałoby się wygrać to będziemy szczęśliwi. Czeka nas jednak typowy mecz walki. Z tego co pamiętam to Broń ma pecha do Warty. W ubiegłym sezonie była przegrana 2:3 i nieszczęśliwy remis w Kozienicach 2:2. Podejdziemy do tego meczu z podobną taktyka jak na Ursus i być może uda nam się wygrać. Wtedy moglibyśmy zakończyć rundę na dobrym czwartym miejscu w tabeli.

J P,

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy