Rozmowa z Walentyną Pawelec

Rozmowa z Walentyną Pawelec
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
- Poezja towarzyszy Pani od dawna, ale kiedy i w jakich okolicznościach narodził się pomysł założenia Koła Poezji Nie-Odkrytej „Szuflada”?

Zaczęło się od napisania kilku wierszy, wydania tomiku i „puszczenia” go między moich znajomych, to był rok 2000. Moja przyjaciółka, Krysia Piotrowska, powiedziała mi wtedy, że dużo jest osób piszących, dlatego warto by było stworzyć jakiś klub i promować poezję. I ta myśl kręciła się koło mnie. Ale głównym bodźcem była moja siostra bliźniaczka należąca do Konfraterni Poetyckiej ”Biesiada”, która zachęciła mnie do odwiedzenia ich grupy i podpatrzenia jak pracują. Taki miałam plan. Niestety nie zdążyła mnie już do Konfraterni wprowadzić ponieważ zaczęła bardzo ciężko chorować i umarła. Mimo tych okoliczności, udało mi się z nimi nawiązać kontakt po śmierci siostry na „Wieczorze wspomnień”. Właśnie wtedy poznałam Pawła Kubiaka (lider „Konfraterni Poetyckiej „Biesiada” - przyp. red.), który wytłumaczył mi wiele rzeczy organizacyjnych. Na podstawie tego, co udało mi się dzięki niemu dowiedzieć, opracowałam regulamin. I wówczas razem z najlepszymi koleżankami wybrałyśmy się do Klubu Osiedlowego „Igrek” przy Spółdzielni Mieszkaniowej „Budowlani” (osiedle Planty – przyp. red.). I tak to się wszystko zaczęło. W styczniu minie 9 lat, od kiedy nasz projekt został przyjęty.

Walentyna Pawelec- Skąd nazwa?

Wymyśliłam kolo Poezji „Nie” z kreseczką Odkrytej „Szuflada”. Dlaczego nie-odkrytej? Bo moje wiersze były pochowane po szufladach, stąd nazwa.

- I tu pojawia się pytanie, dlaczego piszemy do szuflady? Bo pisząc, z jednej strony pokazujemy swoje „ja” na papierze, a z drugiej skrywamy to w szufladzie. Tu pojawia się pewnego rodzaju paradoks. Z czego on wynika Pani zdaniem?

Myślę, że to jest także kwestia naszego wychowania - mojego konkretnie pokolenia, kiedy nie należało chwalić się tym, co się zrobiło.

- Ma Pani tu na myśli pokoleniową skromność?

Ja bym nie nazwała tego skromnością. Poszłabym raczej w kierunku zniewolenia...


- Zgodnie z zasadą, że nie zależy się wychylać, nie wychodzić przed szereg?

Tak. Dziś uczymy dzieci Pokaż się, Pochwal się, Nie wstydź się. Natomiast naszym czasom przyświecała idea: będziesz dobry - to cię zauważą. Nie wychylaj się sam. Powiedz temu, powiedz tamtemu, może znajdzie się ktoś, kto to doceni, i dopiero wtedy, jeśli okaże się, że jesteś dobra, to cię wypromują. Ja byłam jedną z takich osób i dopiero moja siostra otworzyła mi oczy mówiąc, że piękną rzeczą jest tworzenie i dzielenie się tym z innymi. Wtedy właśnie pojawiła się pierwsza myśl o powstaniu koła. Chciałam zebrać tych, którzy piszą, wyciągnąć ich z domów. Dalej potoczyło się to samoistnie. Bo co jest najważniejsze w „Szufladzie”? Przyjść i posłuchać, jak najbardziej. Przynieść swój wiersz – tak. Ale samemu go przeczytać, to jest chyba najtrudniejsze. Przełamać właśnie tę barierę pokazania siebie. Wiem po sobie. I wiem, jak to jest kiedy ktoś przychodzi pierwszy raz zaprezentować swoją twórczość, jaką wtedy ma tremę. Potem już idzie. My nie prowadzimy warsztatów, dlatego jako zasadę przyjęliśmy, że nie krytykujemy twórczości szufladowiczów (uczestnik spotkań koła – przyp. red.).

- Bez oceniania, tak?

Bez oceniania. Człowiek uczy się od człowieka, poeta od poety, dlatego też czytamy wiersze wielkich poetów, mniejszych, uznanych w literaturze, jak i tych nieznanych. Zapraszamy na spotkania także radomskich poetów, aby zachęcić do pisania tych, którzy przyszli do nas pierwszy raz.

- Czy „Szuflada” ma stałe grono poetów którzy uczestniczą w spotkaniach?

Można powiedzieć, że tak. Takie grono można by wydobyć wtedy, gdy wydajemy jubileuszowy zeszyt. Zgłaszają się wówczas do nas te osoby, które chciałyby, aby opublikować ich wiersze. Takich osób jest zazwyczaj 20-25. Myślę, że to jest spora grupa.

- I to grono się powiększa?

W listopadzie wśród nas pojawi się nowy szufladowicz, mianowicie Józef Kazimierczak, którego twórczości będzie poświęcone spotkanie. Pan Józef usłyszał o nas na drodze poczty pantoflowej, zaczął przychodzić na spotkania, na których prezentował nam swoje wiersze. Po jakimś czasie stwierdziłam, że najwyższa pora żeby pokazał nam więcej swojej twórczości, w formie całości, aby poznać jego duszę. Po kilku wierszach nie da się tego zrobić. Inaczej jest kiedy znamy kogoś dłuższy czas - wiemy, jaka jest jego melodia.

- Każdy poeta ma swoje charakterystyczne cechy, które są zauważalne dopiero przy zapoznaniu się z większą ilością twórczości. Dopiero wtedy ujawnia się cecha gówna taka jak słownictwo, styl czy powtarzająca się problematyka. Wspomniała Pani wcześniej o szufladowych zeszytach. Czy mają one charakter cykliczny?

Tak. Pojawiają się one cyklicznie. Wydajemy je w każdą rocznicę czyli na każdy nasz jubileusz. Już wyszło 8 takich zeszytów. Tak się złożyło, że mam przyjemność prowadzić to wydawnictwo, więc już zbieram materiały do kolejnego, styczniowego wydania. Mamy to szczęście, że Spółdzielnia Mieszkaniowa „Budowlani” wspomaga nas i pomaga je wydawać.

- Gdzie można dostać te zeszyty? Jedynie przy kole poezji czy także w księgarniach?

My nie wchodzimy z zeszytami w księgarnie, natomiast na mojej stronie www.walentyna-pawelec.radom.pl jest zakładka „Szuflady” i tam każdy zeszyt jest naniesiony. Myślę, że to najprostsza forma przekazu. Jako administrator strony widzę, że ludzie interesują się naszą zakładką. Najczęściej zaglądają na sprawozdania.

-Czyli jest to dowód na to, że temat poezji nadal jest żywy, tak?

Myślę, że ludzie chętnie podglądają jak piszą inni. I to dobrze, bo w ten sposób się uczą. Dzięki temu „zbieramy” kolegów, tworzymy swoistą rodzinę. Przyznam się, że kiedy przeczytałam artykuł Polskiej Agencji Prasowej przy okazji wyborów, w którym znalazło się moje imię i nazwisko oraz wzmianka o Kole Poezji Nie-Odkrytej, pomyślałam – świetnie! Czyli robimy kawał dobrej roboty.

-Zatem wasza twórczość i praca jest zauważalna?

Niektórzy uważają że jesteśmy bardzo wielkim kołem poetyckim, a my jesteśmy bardzo skromniutkim kołem. Jesteśmy podstawą, bazą, wylęgarnią - nawet można by powiedzieć. Kilka osób przeszło „piętro wyżej”, na przykład do „Łuczywa”. Dla nas szufladowiczów jest to wyróżnienie i dowód na to, że odkrywamy i pomagamy otworzyć się poetom. Jedną z takich osób jest Majka Sotowicz, która zdobyła w tym roku wyróżnienie w konkursie Grochowiaka. Ona u nas zaczynała. Dla mnie, jako założycielki, osoby, które idą dalej, rozwijają się, to największa nagroda.

- Jak dziecko wypuszczone z gniazda...

Dokładnie. Tak było też z bajkami, kiedy dzieci (uczniowie Szkoły Podstawowej nr 32 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego – przyp. red.) zaczynały rysować do moich bajek, a teraz już są ilustratorami. To jest dla mnie niesamowita sprawa, jestem z tego bardzo zadowolona.

To jest piękne, kiedy ktoś robi coś dla własnej przyjemności i odkrywa siebie, a nagle okazuje się, że człowiek ma talent. I ludziom podoba się ten talent, potem chcą go więcej.

- W jakim wieku są szufladowicze? Pytam, ponieważ wiersze piszą ludzie w rożnym wieku. To są dzieci, młodzież, dorośli, seniorzy. Jaka grupa wiekowa najczęściej uczestniczy w spotkaniach „Szuflady”?

Najchętniej i najwięcej uczestniczą w zajęciach jednak emeryci. Ale nie tylko. Przychodzą również i młodzi. To u nas zaczynał Maciek Kwiatkowski, który teraz jest młodym poetą, ale z dorobkiem literackim. On już jest znany w pewnych kręgach.

- Czyli mimo młodego wieku jego twórczość jest już w jakiś sposób ukształtowana, tak?

Tak, Maciek bardzo szeroko patrzy na świat i nie boi się poruszać ciężkich tematów, a przy tym pięknie śpiewa (uśmiech). On jest dowodem na to, że jesteśmy otwarci. Przychodzą również studentki, których twórczość była wydawana przy okazji naszych jubileuszowych zeszytów. Być może nasze wydawnictwo nie jest wielkiej rangi, ale sam fakt, że jest się publikowanym w ogóle, jest wydarzeniem. Mówię to na własnym przykładzie. Ja tę drogę przeszłam od zera i wiem jak to kręci. Wiele jest takich młodych osób, które już zaistniały w naszych zeszytach. Na początku „Szuflada” miała służyć środowisku związanemu ze Spółdzielnią Mieszkaniową „Budowlani”, ale tak się złożyło, że zaczęli przychodzić ludzie z zewnątrz. Mamy poetkę, która przyjeżdża do nas z Puszczy Kampinoskiej, która najpierw nawiązała kontakt blogowy z naszym szufladowiczem. Chciałoby się teraz, żeby w mieście powstała taka szuflada....taka...

- Wspólna?


Taka szuflada, którą opiekowałoby się miasto. Bo naszą „Szufladą” wspiera spółdzielnia mieszkaniowa, dlatego też przyjezdni czują się u nas trochę obco, nie u siebie. Kiedyś poruszyłam ten temat z jednym z moich kolegów, ale on poszedł w innym kierunku, więc temat się rozpierzchł. Może to by było trudne, może byłby problem z wydawnictwem? Nie zmienia to jednak faktu, że każdy kto do nas przychodzi, przychodzi z myślą o publikacji.

- Jest to z pewnością wyróżnienie, nagroda. W ten sposób poeta może się poczuć doceniony, zauważony. Poprzez publikację zyskuje szanse na to, aby w pełni podzielić się sobą z innymi. Zwiększa się w ten sposób grono jego odbiorców.


Poza tym kiedy drukujemy egzemplarze, wiele osób drukuje zeszyty dodatkowo dla własnych potrzeb. Biblioteki też wykazują zainteresowanie.

- Wspomniała Pani o chęci powstania większej „Szuflady” i tu pojawia się pytanie, może Biblioteka Publiczna zaangażowałaby się w ten projekt? Biblioteka sama zajmuje się organizowaniem wieczorków poetyckich, sama wydaje. Myślała Pani nad tym?


-No nie wiem. Biblioteka Publiczna to jest jeszcze wyższy poziom. Ale nie wiem czy chcieliby się rozmieniać na drobne.

- Ale szuflada wcale nie jest „drobnymi”. Warto zaprezentować szerszemu gronu Waszą działalność, a przy wsparciu takiej instytucji jaką jest biblioteka byłoby możliwe wypłyniecie na szersze wody. Warto pokazać radomianom, że te koła poetyckie w naszym mieście faktycznie istnieją.


-Takie mniejsze grupy powstają przy osiedlowych kołach seniora, teraz tworzy się coś takiego na Ustroniu. W przyszłości można by zorganizować wspólne spotkania poetyckie, coś na zasadzie zjazdu. Pokazałoby to ile jest takich osób, które preferują ten rodzaj spędzania wolnego czasu. Chodzi tu głównie o emerytów, którzy go mają w nadmiarze. W twórczości seniorów widać świadectwo ich czasów. Myślę, że to jest bardzo ważne. Co prawda mamy zdjęcia i filmy dokumentalne, ale duszę i charakter minionych czasów możemy zobaczyć jedynie w wierszach. Zorganizowanie takiego większego koła jest trudne. Ale my jesteśmy otwarci na wszystkich, miejsca wystarczy dla każdego. Chodzi o to, aby te osoby nie krepowały się do nas przychodzić. Z tej racji, że „Szuflada” funkcjonuje przy Spółdzielni „Budowlani” są trochę tym skrepowani. Śmiało! Póki istnieją spółdzielnie należy z tego korzystać (śmiech) bo nie wiadomo jaki będzie ich los w przyszłości.

- Kiedy odbędzie się kolejny jubileusz „Szuflady”?


W styczniu, ale już teraz zbieram materiały. Kilka osób nadesłało już swoje wiersze. W drugi poniedziałek stycznia będziemy obchodzić 9. jubileusz (zazwyczaj spotkania odbywają się w pierwszy poniedziałek miesiąca o godz. 17.00 w Klubie „Igrek” – przyp. red.)

- Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia, oby jak najwięcej osób dowiedziało się o Kole Poezji Nie-Odkrytej „Szuflada”


Dziękuję i zapraszam. Jesteśmy otwarci.

Odwiedź blog Walentyny Pawelec
www.walentyna-pawelec.radom.pl

Rozmawiała Roksana Kowalewska

.

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy