"Dzień, który zmienił ich życie" - ku przestrodze i nadziei

Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


Agnieszka Zydroń jest autorką książek poradnikowych dla kobiet. Na swoim koncie ma już bestseller pt. "Zazdrość kobieca", poradnik „Życie na kredyt”, a także wiele felietonów do prasy i portali kobiecych. Jest częstym gościem programów telewizyjnych (m.in. "Mała Czarna", "Po Stronie Konsumenta", "Biznes Klub"), ambasadorką Autofederacji, Amazonek i Fundacji Obudźmy Nadzieję.

"Dzień, który zmienił ich życie" to spisane w formie wywiadu rzeki rozmowy z osobami, które przeżyły wypadki samochodowe. Autorka w dzieciństwie także przeżyła takie traumatyczne wydarzenie, którego sprawcą był kierowca pod wpływem alkoholu.

- Alkohol, nadmierna prędkość, brawura, śmierć to codzienność na naszych drogach. Po co powstała ta książka? Nie żeby szokować czy straszyć. Te historie napisało samo życie, pokazując jak wielką pokorę wobec losu powinniśmy zachować. Z jednej strony możemy posiadać wszystko, zaplanować najbliższe lata… Z drugiej zaś nie znamy dnia jutrzejszego. Cieszmy się codziennością, słońcem na niebie i zieloną trawą. Doceniajmy najbliższych, którzy są obecni wokół nas. Każdy człowiek to wielki skarb, który może odejść od nas w każdej chwili - mówi Agnieszka Zydroń.

Jej najnowsza książka przedstawia historie ofiar wypadków, którym w jednej sekundzie zawalił się świat – zginęli ich najbliżsi, stracili zdrowie czy pozycję zawodową. Poruszające rozmowy pokazują jak nadzieja i wiara we własne siły wyciągają ludzi z najgorszych tragedii życiowych. Autorka próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak przetrwać największe życiowe burze. Jak znaleźć w sobie siłę, aby przetrwać nie tylko  codzienne trudności, ale największe nawet dramaty. Odpowiedzi na te pytania udzieliło samo życie, pisząc scenariusze jakich człowiek nigdy się nie spodziewał.

- Książka ta powstała, aby szerzyć radość, że żyjemy, aby pokazać wielką siłę nadziei i ludzkiego ducha, ale także, aby uświadomić, że samochód to wspaniały wynalazek pod warunkiem, że prowadzi go dojrzały i odpowiedzialny człowiek. Proszę Was moi drodzy, pokażmy światu, że my, Polacy,  jesteśmy takimi właśnie ludźmi. Wyjedźmy dzisiaj na nasze drogi z radością, że możemy zadbać o bezpieczeństwo swoje, naszych bliskich, ukochanych nam osób. Wszyscy stańmy i powiedzmy jednym głosem: Jeżdżę odpowiedzialnie, bo życie jest zbyt piękne, aby tracić je bezsensownie w ciągu kilku sekund, samotnie, na zimnej ulicy - tłumaczy autorka.

Serwis internetowy www.cozadzien.pl objął patronat medialny na książką Agnieszki Zydroń.

FRAGMENT KSIĄŻKI:

Dlaczego zdecydowała się Pani rozmawiać z ludźmi, którzy przeżyli dramat wypadku samochodowego?

Myślę, że poruszenie tego tematu jest po prostu niezbędne. Z jednej strony jesteśmy społeczeństwem cywilizowanym, cieszymy się coraz lepszą infrastrukturą, autostradami, z drugiej zaś codziennie na naszych drogach, obok nas rozgrywają się wielkie dramaty śmierci. Co robimy kiedy widzimy wypadek samochodowy? Najczęściej denerwujemy się, że trafiliśmy na korek i spóźnimy się do pracy, na spotkanie…a w tym momencie gaśnie obok czyjeś życie, zaczyna się dramat osieroconych dzieci, które czekają aż mamusia wróci z pracy…nie możemy pozostać obojętni na statystyki, za którymi stoją dramaty już nie dziesiątek, ale tysięcy Polaków.

Wiem, że sama przeżyła Pani wypadek samochodowy. Jak to wpłynęło na Pani życie?

Miałam 15 lat, kiedy pewnej słonecznej, wrześniowej niedzieli wracaliśmy z wystawy psów. W jednej sekundzie na drodze pojawił się czerwony daewoo, uderzyłyśmy w niego z dużą prędkością. Na miejscu zginęły 4 osoby…koszmar, który ukształtował całe moje spojrzenie na świat.

Czy wypadek można zapomnieć?

Nie można zapomnieć, ale można wpisać go w swoją historię i nauczyć się z tym żyć. Ta rana pozostanie, ale zabliźni się z czasem, choć już nigdy nie będziemy takimi samymi ludźmi.

Co zrobić, aby ludzie w Polsce zaczęli jeździć odpowiedzialnie?

Mówić jednym głosem, apelować, poruszać i absolutnie się nie poddawać. Media, osoby publiczne, wszyscy ludzie powinni zdać sobie sprawę z faktu, że tylko wspólnie możemy  zmienić rzeczywistość na drogach. Kilka osób w Polsce nie wystarczy. Każdy z nas, niezależnie od roli i wykonywanej funkcji, od prezesa po piekarza- wszyscy jesteśmy uczestnikami ruchu i wspólnie odpowiadamy za swoje bezpieczeństwo.  Trzeba nagłaśniać prawdę, pokazywać skutki ludzkiej głupoty i przede wszystkim konsekwentnie karać sprawców wypadków.

Czy takie kampanie mają sens? Kolejne święta, kolejny weekend i znów statystyki porażają. Tylu pijanych kierowców nadal wsiada za kierownicę. Czy działania Autofederacji i Pani przekładają się na zwiększenie bezpieczeństwa?

nullDzisiaj to praca u podstaw. Trzeba spotykać się z ludźmi, rozmawiać, edukować. Docieramy do tysięcy ludzi i widzę, jak bardzo wielu z nas wciąż jest po prostu nieświadomych, jak szybko i łatwo można doprowadzić do wypadku. To bywa niewinne piwo za dużo, manewr wyprzedzania na linii ciągłej, przekroczenie prędkości i w ciągu kilku sekund ktoś ginie…przed wypadkiem nie biją dzwony, nie jesteśmy przygotowani na kalectwo, umieranie na drodze. Najczęściej wracamy do domu z spotkania, jedziemy z pracy, spieszymy się i podejmujemy szybką decyzję, która może kosztować wszystko. Nie warto ryzykować na drodze.


D.T.

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy